Paleta w neutralnych odcieniach przyda się w każdej kosmetyczce. Zwłaszcza jeśli kolory zawartych w niej cieni pozwalają wykonać makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy.
Brytyjska firma MUA (Makeup Academy) ma w swojej ofercie zarówno cienie jak i szminki, błyszczyki, lakiery i wiele, wiele innych, ale w blogosferze chyba najbardziej jest znana z paletek Undress, które są tańszymi odpowiednikami słynnych palet Naked od Urban Decay. Ja chciałam Wam pokazać moją paletkę Undress Me Too, którą wybrałam ze względu na kolory, które do mnie pasują. Oto jak paleta prezentuje się na stronie producenta:
Paletę zamówiłam przez internet, ponieważ nie była dostępna stacjonarnie. Z tego co słyszałam niektóre kosmetyki MUA są dostępne w sklepach Pepco, ale też nie we wszystkich. W Częstochowie na przykład z dwóch sklepów Pepco tylko w tym na 11 Listopada były produkty tej firmy, wysłałam mojego chłopaka, żeby to sprawdził :) Wracając do tematu, paleta przyszła do mnie z drogerii internetowej około 9 miesięcy temu i od tej pory używam jej prawie codziennie, w ostatnim czasie może trochę mniej, ponieważ zakupiłam inne palety. Paleta w pierwszych dniach wyglądała mniej więcej tak:
Zdjęcie nie jest wysokich lotów, ale z tamtego okresu nie mam innych. Umieszczam je dla porównania. Dzisiaj, po 9 miesiącach użytkowania paleta prezentuje się tak:
Opakowanie jest do kitu. To, że napisy się ścierają to jest akurat najmniejszy problem. Wkurzyło mnie odpadnięcie górnej części, po prostu ukruszył się plastik przy zawiaskach, popękał w połowie, musiałam posklejać to wszystko taśmą klejącą (wiem, niezbyt profesjonalnie). Biały kolor opakowania sprawia, że strasznie widać na nim brud (właściwie pyłek z ciemnych cieni, w końcu staram się dbać o kosmetyki:P). Na tych zdjęciach widzicie wyczyszczone już przeze mnie w miarę możliwości opakowanie. Dlatego jeśli tylko macie jakąś paletkę magnetyczną, a opakowanie zaczyna się psuć, to proponuję poprzenosić do niej cienie. Aplikator gdzieś zgubiłam, bo nakładam cienie pędzlami lub palcem.
Jakość cieni dla mnie jest zadowalająca. Najbardziej rozczarowuje pierwszy cień Naked, z założenia miał to być jasnobeżowy matowy cień, a w sumie wcale go nie widać. Denko na zdjęciu jest od tego, że długo próbowałam z niego coś wykrzesywać, ale poddałam się i ostatnio w ogóle go nie dotykam. Kolejny mat to Levish, również słaba pigmentacja, używam go teraz do brwi, ponieważ pokruszył mi się cień, którego wcześniej używałam i nawet nieźle się spisuje, ponieważ ma chłodny i krzywdy nie robi. Ostatni mat - Corrupt - jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że ten skurczybyk ma naprawdę porządną pigmentację! Naprawdę niewiele trzeba, żeby uzyskać piękną czerń, wyrazistą (uwaga: w starszych recenzjach możecie znaleźć opinię, że pigmentacja tego cienia jest bardzo słaba, prawdopodobnie mam nowszą wersję, lub inną partię, bo tutaj naprawdę czarny jest czarny).
Reszta cieni jest połyskująca i ma dobrą pigmentację. Nie znajdziemy tu żadnego brokatu czy chamskich drobinek. Poniżej swatche, nazwy wzięłam z rozpiski znajdującej się pod spodem paletki. Kolejność taka jak w opakowaniu.
Trwałość cieni jest zadowalająca. I tak używam ich z bazą, ponieważ każdy cień i tak się na moich tłustych powiekach roluje po godzinie czy dwóch. Jak pomaluję się rano przez zajęciami, to wieczorem jeszcze mam całkiem niezły makijaż.
Podsumowanie
Cena: 20 zł / 12 cieni
Dostępność: Internet (strona producenta, drogerie internetowe, allegro - tu nie polecam, bo sobie liczą drożej)
Opakowanie: Liche, łamliwy plastik, odpada pokrywka
Pigmentacja: Generalnie bardzo dobra, aczkolwiek dwa najjaśniejsze maty są do niczego.
Trwałość: Bardzo dobra.
Polecam tę paletkę dziewczynom, które zaczynają z makijażem, szukają cieni na co dzień, albo mają chrapkę na UD Naked 2, ale nie stać je, albo nie chcą wydawać około 200 zł na taką paletę. Sama Naked 2 nie posiadam, ale na razie mnie do niej nie ciągnie, Undress Me Too jak na razie mi wystarcza. Myślę,
że za tak niską cenę warto spróbować, a jakościowo jest lepsza od taniej jak barszcz paletki Lovely Nude Make Up Kit.
Macie Undress Me Too? Lubicie? Polecacie?





Wita na dobry początek pierwszy obserwator :))
OdpowiedzUsuńPaletka ja kdla mnie ma za małą pigmentacje, ale dla dziewczyn które nie zajmują się makijażem zawodowo myslę, że powinna wystarczyć :)
Witam pierwszego obserwatora :)
UsuńWiadomo, zawodowcy sięgają po dużo lepsze kosmetyki :)